poniedziałek, czerwca 25, 2018

Własna sypialnia na piętrze - marzenia się spełniają!

Własna sypialnia na piętrze - marzenia się spełniają!

Witajcie!

Nie macie pojęcia jak bardzo cieszę się i ekscytuję tym, że nareszcie mogę to napisać - mamy to!
Mamy sypialnię!

Po wielu trudach i miesiącach mozolnej pracy mojego męża, nareszcie mogliśmy urządzić się na naszym poddaszu. Nie twierdzę, że wszystko jest skończone na tip-top ale udało się zakończyć najtrudniejszy, najdłuższy i najbardziej upierdliwy etap budowy.

Kiedyś już pokazywałam te zdjęcia ale - przeżyjmy to jeszcze raz! Tak to wyglądało na przestrzeni ostatnich dwóch lat:











Szczerze mówiąc ciężko mi oglądać te zdjęcia, tak nas zmęczył ten remont, że najchętniej wyparłabym cały ten etap. Taka była jednak rzeczywistość - dzięki Bogu to już za nami!

Dziś z nieskrywaną radością mogę pochwalić się Wam efektami naszej wspólnej pracy. Wspólnej bo o ile cała "czarna" robota spadła na mojego męża to ja mogłam w końcu zając się tym co kocham - urządzaniem! :) 

W związku z tym, że na poddaszu nie ma tyle światła ile bym sobie życzyła, postanowiłam wszystkie ściany pomalować na biały kolor. To optycznie powiększyło przestrzeń oraz nie przyciemniło jej niepotrzebnie. Dla kontrastu postanowiłam wprowadzić do wnętrz dużo naturalnego drewna oraz niewielką ilość czarnych akcentów - tak jak w całym domu.

Na ścianę położyliśmy sosnową boazerię. Na początku postanowiłam pobielić ją białą bejcą jednak efekt nie do końca mi się spodobał więc koniec końców, będę ją ścierać... tak wiem, bez komentarza  ;) Nie mogłam jednak czekać już ani chwili dłużej więc poniżej przedstawiam zdjęcia sypialni niewykończonej w 100% ale dla mnie wciąż idealnej bo naszej! Naszej przez duże "N"! 










Jak Wam się podoba? :)

wtorek, czerwca 19, 2018

Skórzane uchwyty do szafek - DIY

Skórzane uchwyty do szafek - DIY
Cześć! 
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami prostym sposobem na skórzane uchwyty do szafek. 
Sposób ich wykonania jest szybki i dość łatwy. 
W sklepach podobne uchwyty można oczywiście kupić ale takie zrobione własnoręcznie na pewno bardziej nas ucieszą no i są zdecydowanie tańsze :) 

Czego będziemy potrzebować? 
1. Pasków skórzanych w wybranym kolorze (u mnie czarne) o szerokości ok. 2 - 2,5cm
2. Nożyczek
3. Śrubek i nakrętek w odpowiednim rozmiarze*
4. Dziurkacz kaletniczy**

Opcjonalnie:
- Pędzel 
- Złotol
 (Ja chciałam aby śrubki miały złoty kolor więc musiałam je pomalować. Jeżeli odpowiadają Wam srebrne to etap malowania można zupełnie pominąć)



* Śrubki i nakrętki znajdziecie w każdym markecie budowlanym. Ich rozmiar najlepiej dobrać zabierając ze sobą na zakupy dotychczasowy uchwyt i nowe śrubki kupić na wzór tych starych (mam na myśli przede wszystkim grubość) chodzi o to aby nie kupić za grubych śrubek i nie bawić się w ponowne nawiercanie otworów w szafkach ;-)

** Dziurkacz nie jest niezbędny ale znacznie ułatwia pracę. Dziurki można wykonać ostrym czubkiem noża, kręcąc dziurkę w pasku ale zajmuje to sporo czasu i jest zdecydowanie bardziej męczące, zwłaszcza jeśli tak jak ja, masz do zrobienia dwanaście uchwytów ;)

Do dzieła!

Jak już wspominałam, chciałam aby moje uchwyty były czarno-złote. Szkoda, że nie widzieliście miny pana sprzedającego w Castoramie, kiedy po tym jak znalazł dla mnie odpowiednie śrubki zadałam mu typowo babskie pytanie "Hmm... a nie ma w innym kolorze?" :D No cóż, nie było ;-) Musiałam zatem poradzić sobie inaczej, więc po prostu główkę każdej śrubki pomalowałam złotolem (lakierem dekoracyjnym) i po sprawie ;-)

Wracając do naszych uchwytów - aby je wykonać, w pierwszej kolejności musimy pociąć paski na odpowiednią długość. Wszystko zależy od osobistych preferencji, ja cięłam paski na odcinki o długości ok. 13 - 14cm, co w efekcie po złożeniu, daje uchwyt o długości 6,5 - 7cm. Dla mnie to długość optymalna ale oczywiście wszystko zależy od Was :) 

Tak przygotowane paski dziurkujemy na obu końcach tak, aby możliwe było przełożenie śrubek. Po przedziurkowaniu nie pozostaje właściwie nic innego jak złożenie paska na pół i przełożenie przezeń śrubek, po czym taki uchwyt montujemy do szafki/szuflady etc za pomocą nakrętki (od tyłu;)) 





Gotowe! 

Jak Wam się podoba takie rozwiązanie? Spróbujecie? :)


wtorek, czerwca 12, 2018

Pomysł na ścianę w pokoju dziecka

Pomysł na ścianę w pokoju dziecka
Czeeeeeść!
Dzisiaj pokażę Wam niewielką część pokoju mojego syna, a mianowicie jedną ze ścian. Podzielę się z Wami historią jej powstania i może uda mi się kogoś zainspirować? :) 
Pokój dziecięcy jest tak specyficznym pomieszczeniem w domu, że chyba każdy ma frajdę w projektowaniu takiego miejsca bo można dać się ponieść fantazji! Tutaj, jak nigdzie indziej, możemy dać upust swojej wyobraźni i poczuć tę dziecięcą radość :) Odkąd dowiedziałam się, że będę mamą zbierałam pomysły i inspiracje na urządzenie pokoju idealnego dla maluszka. Początkowo w mojej wizji był to uroczy, pastelowy pokój niemowlęcy, szybko jednak rzeczywistość rozwiała moje złudzenia co do realnego terminu ukończenia prac nad osobnym pokojem dla młodego i musiał mi wystarczyć kącik w naszej tymczasowej sypialni. 

Z perspektywy czasu myślę, że dobrze się stało (z wielu powodów, w tej chwili skupię się jednak na tych wnętrzarskich;)) bo gdybym wtedy zdołała urzeczywistnić moje wizje to pewnie szybko nie powstałoby to co dziś chciałabym Wam pokazać.

Projektując pokój mojego syna, chciałam aby na pierwszy rzut oka było jasne, że jest to pokój dziecka. Nie jestem jednak wielką fanką krzykliwych kolorów, zwłaszcza jeśli chodzi o wystrój wnętrz, miałam więc małą zagwozdkę. Chciałam aby pokój miał coś charakterystycznego, coś co będzie jego wizytówką. Marzyło mi się jakieś ciekawe zaaranżowanie ściany obok łóżka. Długo myślałam, jak to zrobić żeby było ciekawie, wesoło ale nie krzykliwie, nie zbyt kolorowo. Jestem zdania, że w dziecięcych pokojach i tak nie unikniemy lekkiego chaosu i mnogości barw chociażby ze względu na zabawki, nie ma zatem potrzeby umieszczania intensywnych kolorów czy wzorów na ścianach lub meblach. 
Pierwszy zamysł na dekorację ściany powstał zupełnie przypadkiem. Jakiś czas temu natknęłam się w internecie na naklejki w skandynawskim klimacie, w kształcie leśnych zwierzątek. Przepadłam! Były tak urocze, że zamówiłam je od razu i bez wahania i postanowiłam do nich dobrać całą resztę :) Początkowo zwierzaczki miały hasać po górach, ale przyznam, że ten motyw nieco już mi się opatrzył i szukałam czegoś innego. Któregoś wieczoru, po raz milionowy przeglądając Pinterest pomyślałam, że po co kombinować? Czy mniej nie znaczy więcej? Postanowiłam więc, że maluchy będą pasły się na jasnozielonej łące, która ma dwie zalety: 
1) wprowadza do wnętrza trochę koloru; 
2) jest fajnym i delikatnym (ważne!) tłem dla leśnych stworzonek, nie wybija się bo w końcu to one miały grać pierwsze skrzypce.

Ciągle jednak czegoś mi brakowało. W okolicach Bożego Narodzenia, przechadzając się po galerii handlowej, wstąpiłam do Pepco aby dokupić drewnianą gwiazdkę, taką do postawienia na półce. Trafiłam na promocję... haha ;D Od razu trybiki w mojej głowie zaczęły pracować na wyższych obrotach i myślę sobie - mogłabym kupić więcej tych gwiazdek, na święta będą fajną dekoracją, tylko co ja później z nimi zrobię? Aż tu nagle... eureka! :D Wtedy właśnie wymyśliłam, że przykleję je do ściany nad łóżkiem i tym sposobem stworzę mojemu synkowi kawałek nieba... 

Ostatnią kwestią, było właśnie niebo. No bo wiecie, wymyśliłam sobie pastelową łąkę i wymyśliłam sobie te gwiazdy. Widzicie problem? Czy tylko ja go widziałam? :D Jasna łąka i gwiazdy na niebie jakoś mi się nie kleiły, w końcu gwiazdy bywają raczej w nocy... ale bywają też o zmierzchu :) Pomyślałam, że spróbuję swoich sił w malowaniu w stylu ombre - od najciemniejszego do najjaśniejszego. Do namalowania zarówno łąki jak nieba użyłam farb z mieszalnika. Było przy tym trochę nerwów i stresów ale efekt końcowy przeszedł moje oczekiwania!







Pokój na ten moment nie jest skończony jeszcze w 100% ale już mogę powiedzieć, że jestem naprawdę dumna z siebie i efektu mojej pracy. Dokładnie o coś takiego mi chodziło! 
A jak Wam się podoba? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Naklejki w kształcie zwierzątek - aliexpress
Drewniane gwiazdki - Pepco
Lampka w kształcie chmury - Ikea

piątek, kwietnia 20, 2018

Taras z palet czyli coś z niczego

Taras z palet czyli coś z niczego

Hej, cześć!
Dziś opowiem historię naszego tarasu, czyli jak chwilowa prowizorka stała się czymś więcej.
Zawsze marzyłam o swoim kawałku zieleni. O porannej kawie na tarasie, o własnym kawałku trawy, o wieczorach spędzanych na świeżym powietrzu. Kiedy kupiliśmy nasz domek, pierwszy raz w życiu stałam się posiadaczką kawałka własnej ziemi. Kawałek to dobre słowo, gdyż nasz ogródek to raczej niewielka powierzchnia.

Tuż po wprowadzeniu miejsce to nijak jednak nie przypominało uroczego zakątka z mojej wyobraźni, a jedynie hmm... obraz nędzy i rozpaczy ;) Po wstępnym przekopaniu i jako takim ogarnięciu powierzchni, teren prezentował się następująco.


W takim stanie ogródek przezimował. Wiosną 2016r. zasialiśmy trawę, posadziliśmy pierwsze roślinki ale wciąż brakowało nam miejsca do wypoczynku. Był to czas, kiedy powoli i z mozołem urządzaliśmy się w nowym domu i potrzeb było dziesiątki. Chcieliśmy mieć taras jednak powiedzieliśmy sobie, że zrobienie takiego z prawdziwego zdarzenia odłożymy na kolejny rok. Póki co jednak potrzebowaliśmy czegokolwiek i wtedy wpadł mi do głowy pewien pomysł.

Wiele osób robiło od dawna różne cuda z palet, a ja pomyślałam "a może by tak taras?". Stwierdziliśmy, że jako jednosezonowa prowizorka sprawdzi się świetnie. Po zebraniu odpowiedniej ilości palet i wstępnym zaimpregnowaniu, przystąpiliśmy do dzieła (no dobra, mąż przystąpił :D). Prace należało zacząć od wykopania "dziury" gdyż trzeba było zrobić miejsce na izolację, tak aby palety nie leżały bezpośrednio na ziemi i nie łapały od niej wilgoci. Aby to zrobić użyliśmy zwykłych płyt chodnikowych, połamanych na części, które zostały utwardzone dodatkowo cementem. Na poniższym zdjęciu widać fragment:

 
Na takiej konstrukcji położyliśmy wcześniej przygotowane palety i skręciliśmy je ze sobą. Na zdjęciu etap dopasowywania palet ;)


Jak widzicie deski palet są dość szeroko rozstawione, zatem postanowiliśmy dodatkowo je wzmocnić. Kilka dodatkowych palet zostało rozłożonych na czynniki pierwsze ;) i tak pozyskanymi deskami uzupełnialiśmy luki.



Kolejnym etapem było położenie docelowych desek tarasowych (również pozyskanych z palet). Układaliśmy je poprzecznie, zostawiając na brzegach margines o szerokości jednej deski. W ten sposób boczne wykończenie tarasu wyglądało po prostu estetyczniej.


Taras był już prawie gotowy ale deski paletowe nie są idealne - wiadomo. Należało je dokładnie przeszlifować. Nie mieliśmy profesjonalnej szlifierki więc musiały wystarczyć specjalne nakładki na wkrętarkę ;)



 Na koniec pozostało jedynie zaimpregnować taras. My wybaliśmy impregnat w kolorze orzech włoski i szczerze mówiąc nie byłam zadowolona z efektu, kolor okazał się za ciemny w stosunku do naszych oczekiwań. Po czasie jednak się przyzwyczailiśmy - w końcu taras i tak miał być tylko tymczasową opcją ;)





Jak zapewne się domyślacie, prowizorka okazała się wyjątkowo wytrzymała i właściwie sprawdza się do dziś. Niżej wrzucam zdjęcia, jak to wszystko wygląda aktualnie. Rozpoczynamy właśnie trzeci sezon w naszym paletowym raju ;) i poza tym, że taras wymaga odświeżenia, przeszlifowania i ponownego pomalowania impregnatem to nic, a nic się z nim nie dzieje. W zeszłym roku zrobiliśmy meble z palet ale musimy je skończyć bo część jest wciąż niepomalowana na biało :P 
W tym roku mam nadzieję, poczynić tu większe zmiany. Jeśli mi się to uda to napiszę post z aktualizacją, bo w tej chwili widać gołym okiem, że miejsce wymaga odświeżenia. Zdecydowałam się jednak napisać o tarasie teraz bo może ktoś ma taki problem jak my dwa lata temu i potrzebuje tarasu "na chwilę"? ;) Nasz taras miał być na jeden sezon, później na dwa, teraz zaczyna się trzeci. Może zlikwidujemy go w przyszłym roku ale tylko może... ;)









 

Jak Wam się podoba? Pozdrawiam!

sobota, marca 31, 2018

Wielkanoc

Wielkanoc
 
Hej, hej! 
 
Właściwie w ogóle nie miałam w planach notki wielkanocnej ale dziś zrobiłam kilka zdjęć i doszłam do wniosku, że mogę się nimi z Wami podzielić. Dekoracje w tym roku są raczej minimalistyczne, nie miałam czasu ani energii na nic więcej, jednak mam nadzieję, że mimo to da się wyczuć klimat ;) 
 
Korzystając z okazji życzę wszystkim spokojnych, zdrowych i rodzinnych świąt! 
 
Wesołego Alleluja! 

 


Copyright © 2016 O-CAROLINE , Blogger