Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przed i po. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przed i po. Pokaż wszystkie posty
Rattanowa witryna - DIY

piątek, czerwca 12, 2020

Rattanowa witryna - DIY



Rattan był w moim otoczeniu właściwie od zawsze. W moim domu rodzinnym mieliśmy krzesła z rattanową plecionką i takiż fotel bujany. Szczerze mówiąc to jeszcze do całkiem niedawna uważałam, że to już trochę melodia przeszłości i taki trochę relikt lat dziewięćdziesiątych. Moja mama jednak uparcie twierdziła, że to coś ponadczasowego, nieprzemijającego. No i co? Jak zwykle miała rację ;) Plecionka wiedeńska, bo tak się to profesjonalnie nazywa, wdarła się szturmem na łamy wnętrzarskich magazynów, pokochali ją na nowo dekoratorzy i projektanci. W tym roku widać bardzo wyraźnie jak przeżywa swój renesans. Już w październiku 2019r. na targach wnętrzarskich Warsaw Home widać było, że to będzie jej rok. 

Warsaw Home, październik 2020r.
Dziś pokażę Wam (jeden ze sposobów) jak samodzielnie przerobić witrynę i niewielkim kosztem mieć własny mebel z dodatkiem rattanu. Napisałam, że jest to jeden ze sposobów, bo konkretnie jest to nasz sposób ;) Instrukcji w internecie jest naprawdę sporo lecz zwykle do zrobienia takiej metamorfozy potrzebny jest taker. My nie chcieliśmy w niego inwestować i mąż wymyślił, że zrobi to inaczej. 

Witryna przed metamorfozą.
Do metamorfozy potrzebna będzie mata rattanowa (do kupienia w internecie na metry), wkrętarka bardzo cieniutkie wiertło, małe, wąskie wkręty oraz nożyczki. No i oczywiście mebel, który chcemy przerobić, w naszym przypadku witryna. Szkoły są dwie - można w takiej witrynie wybić szybki i rattan dać zamiast nich lub tak jak my, wybrać opcję nieco bardziej ostrożną i zachowawczą. W razie gdyby kiedyś odwidział mi się ten rattan nie ma problemu, nie wybijaliśmy szyb. Plecionkę przymocowaliśmy pod spodem.



Sposób mocowania jest prosty, wręcz banalny. Należy nawiercić dziurki dookoła szyby i w tych miejscach wkręcić wkręty, mocując tym samym matę do drzwiczek. Sposób jest o tyle fajny, że zawsze daje Wam szansę na zmianę koncepcji :) Po przymocowaniu maty, odcinamy wystające boki oraz, co ważne, fragmenty maty przy zawiasach. Chodzi o to aby drzwi mogły swobodnie otwierać się i zamykać.


Gotowa witryna prezentuje się następująco:



To tyle, jak Wam się podoba efekt końcowy?


Metamorfoza tarasu - część II

środa, września 25, 2019

Metamorfoza tarasu - część II


Wreszcie jest! Długo wyczekiwana (nie wiem, czy przez Was ale z pewnością przeze mnie :D)
metamorfoza tarasu!

Pamiętacie pierwszą część wpisu? [KLIK!] Pisałam tam o projekcie 3d, który był przygotowany
specjalnie na nasze potrzeby. Ostatecznie jednak został nieco zmodyfikowany, bo razem z mężem
doszliśmy do wniosku, że zależy nam na nieco większej ilości trawnika. W końcu projekt jest dla nas, a nie odwrotnie :)

W poprzednim wpisie przedstawiałam Wam płyty, które wybraliśmy na nasz taras. Dziś zaprezentuję Wam, jak to finalnie wyszło – efekt przeszedł moje oczekiwania!






Robi wrażenie prawda?

Płyta Polbruk Lira okazała się strzałem w dziesiątkę! Wygląda tak naturalnie, jak
stara deska, a jednocześnie posiada wszystkie zalety betonu. Jakie? No cóż, przede wszystkim super łatwa pielęgnacja. Tak właściwie to taki taras nie wymaga w ogóle żadnych specjalnych zabiegów i to jest jego największy atut – czy to nie piękne ? ;) Jedyne co musimy robić, to usuwać na bieżąco zalegające liście, czy inne zabrudzenia. Po roku płyty można zaimpregnować, co dodatkowo ochroni nawierzchnię przez zanieczyszczeniami. Nie jest to konieczne, ale jeszcze bardziej ułatwia dbanie o taras.




Co poza płytami tarasowymi? Jak widzieliście w poprzednim wpisie, projektantka postanowiła przygotować dla nas ciekawe rozwiązanie wokół tarasu, które jeszcze lepiej odgradza go od świata – to donica wykonana z palisad Zen. W przyszłości posadzona w niej roślinność stworzy zieloną ścianę. Nareszcie mam swoje wymarzone, letnie przedłużenie salonu <3



Oczywiście zanim taras powstał miałam kilka obaw. Wiecie co najbardziej budziło we mnie mieszane
uczucia? Bałam się, że płyta będzie zimna i nieprzyjemna przy kontakcie z bosymi stopami. Tu kolejne zaskoczenie: moim zdaniem jest cieplejsza niż zwykły beton – magia :) Struktura imituje drewno zarówno wizualnie, jak i w kontakcie ze skórą. Nie oszukujmy się - wygoda i łatwość używania jej na co dzień jest nieporównywana.
Bałam się też, że prace będą ciągnęły się całymi dniami, czy tygodniami. Wiecie, ile czasu to trwało?
Jeden dzień :) Właściwie nawet mniej, bo taras był gotowy kiedy wróciłam do domu po pracy – to
dopiero były emocje! Nieomal nie poznałam własnego podwórka :D 



Jak Wam się podoba? Ja jestem zachwycona!

Sprawna praca to zasługa dobrej ekipy, trzeba przyznać, że panowie poradzili sobie migiem!
Bezproblemowo przywieźli materiały i wykonali taras, więc jeśli jesteście z okolic Słupska, to polecam skontaktować się z nimi. Na końcu wpisu znajdziecie namiary na firmę.
Jeśli chcecie zobaczyć inspiracje i poznać produkty Polbruk, pobierzcie darmowy katalog: [KLIK !] lub zamówcie go w wersji drukowanej.
Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat wyboru produktów, piszcie bezpośrednio na  [fanpage]. 


Kontakty do firm, które zajęły się naszym trasem

Dostawca: 
Centrum nawierzchni drogowych 
Wykonawca: 
Usługi brukarskie Dariusz Kopka: 

Wpis powstał we współpracy z marką Polbruk
Metamorfoza przedpokoju

niedziela, maja 19, 2019

Metamorfoza przedpokoju



Mówi się, że jeśli wprowadzając się do nowego domu/mieszkania nie wszystko jest wykończone to jest więcej niż pewne, że jeszcze przez długi czas takie pozostanie. Na własnej skórze przekonałam się, że jest w tym wiele prawdy...

...tak właśnie było w przypadku naszego przedpokoju.

NA POCZĄTKU BYŁ... BANAŁ

Kiedyś już wspominałam, że kiedy kupiliśmy nasz dom, bardzo gonił nas czas. Mieszkaliśmy u rodziców, byłam wtedy w ciąży i bardzo zależało nam na tym, aby wprowadzić się jak najszybciej. Na wykończenie i urządzenie domu mieliśmy niewiele ponad dwa miesiące i w tym czasie staraliśmy się zrobić przede wszystkim rzeczy niezbędne, takie jak kuchnia, łazienka, schody itd. Jeśli chodzi o korytarz to  chcieliśmy aby był w miarę praktyczny oraz stylistycznie nie odstawał od reszty.

Kupiliśmy gotowy wieszak i szafkę na buty z Ikea i powiesiliśmy wielkie lustro (którego ramę uratowałam kiedyś przed śmietnikiem :)) Kupiliśmy również tanią, drewnianą ławkę ogrodową i pomalowaliśmy ją na czarno, a ściany pomalowaliśmy tą samą farbą co w pozostałych pomieszczeniach. Plastikowe lampy z Ikea miały być tylko na chwilę;)) I to by było na tyle. Spełniał swoją funkcję i nie był specjalnie szpetny więc w tej formie trwał z niewielkimi zmianami (zmieniłam zdjęcia na galerię luster i dodałam starą komodę - tę ostatnią ze względów głównie praktycznych) przez ponad trzy lata (co jak  na mnie jest rekordowym wynikiem).

wrzesień 2015r.
wrzesień 2015r.



styczeń 2018r.

  W zależności od okazji i pory roku zmieniała się tylko lekko aranżacja :)


sierpień/grudzień2018r.



Nadszedł taki dzień, kiedy doszliśmy do wniosku (słowo! To była nasza WSPÓLNA decyzja ;D), że czas na zmiany. Korytarz jest często niedocenianym pomieszczeniem, a szkoda, gdyż pełni rolę niejako wizytówki naszego domu. Przez trzy lata cały dom trochę się zmienił i nabrał charakteru, przedpokój zdecydowanie odstawał.

METAMORFOZA

Przy urządzaniu postanowiłam swoim zwyczajem nie zamykać się w jednym stylu tylko połączyć skandynawski z boho i dodać do tego wszystkiego nieco modernistycznego złota.

Głównym, dominującym akcentem miała być ściana na której wisi lustro. Przykleiliśmy tam przepiękną tapetę w roślinny wzór, która została wydrukowana dla nas na wymiar. Kładło się ją szalenie łatwo bo nie potrzeba do niej nawet kleju :)



Ściany zostały przemalowane na biało i tu pojawił się dylemat - jak utrzymać w czystości białe ściany w przedpokoju?  Wiadomo, że strefą najbardziej narażoną na zabrudzenia jest pas około 120 cm od podłogi. Wpadłam na pomysł, aby w tym miejscu użyć sosnowej boazerii - dokładnie tej samej, którą mamy już na ścianie w sypialni. 




Pozbyliśmy się starych mebli (polecam olx lub marketplace na facebooku, poszły jak świeże bułeczki ;)) i zdecydowaliśmy się na nieco inny podział przestrzeni.Najdłuższa, niezbyt wykorzystana do tej pory ściana, została zajęta w całości przez dwie szafki na buty, które dla lepszego efektu połączyliśmy jedną, długą, sosnową deską. Wymieniliśmy w nich także uchwyty na nieco bardziej w stylu boho. 



Jutowy dywanik mieliśmy już wcześniej i super wpasował się do nowego otoczenia. Lampy wymieniliśmy na bardzo proste, metalowe ale charakterystyczne dzięki swojej złotej barwie. Wieszaki na ubrania zrobiliśmy sami z gotowych uchwytów oraz sosnowych desek. Ostatnim etapem była kwestia "gołych" ścian nad boazerią. Jestem typem, któremu obce jest pojęcie minimalizmu i każda niewykorzystana powierzchnia prosi mnie abym jakoś ją zaaranżowała. Serio! :D Na jednej ze ścian zrobiłam galerię luster, taką jak poprzednio. Jedyna różnica polegała na tym, że tym razem dodałam kilka dodatkowych sztuk oraz duże lustro na pasku, wcześniej szare, przemalowałam na złoto. 





PODSUMOWANIE

Koszt metamorfozy był naprawdę niewielki, a efekt moim zdaniem naprawdę ciekawy. Jak Wam się podoba korytarz w nowej wersji? :) 

Tapeta - Bluebird Design
Szafki na buty - Netto
Uchwyty do szafek - Regałka
Lampy - Ikea
Wieszaki na ubrania - DIY
Ławka - Jula + diy






Copyright © O-Caroline , Blogger