Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty
Lampa w stylu boho - Szybkie DIY

poniedziałek, czerwca 10, 2019

Lampa w stylu boho - Szybkie DIY


Hej, hej!
Często dostaję od Was różne wiadomości typu: skąd jest rzecz? x, czy gdzie kupiłaś rzecz y? Jednym z pytań, które powtarza się dość często to pytanie o lampę w salonie. Odpowiedź, mimo, że banalna, okazuje się jednak nieoczywista. Dziś krótki wpis, który (mam nadzieję) rozwieje wszystkie wątpliwości.

Historia mojej lampy jest tak prozaiczna, jak prozaiczna jest historia każdej niedoróbki budowlanej świata - lenistwo, oszczędność i szybka chęć zmian. Kiedy się wprowadzaliśmy do naszego domu, wszędzie szukaliśmy oszczędności i lampy były jedną z nich.

Początkowo w całym domu wisiały tanie, plastikowe lampy z Ikea, jednak szybko zaczęły mi przeszkadzać i przynajmniej w salonie chciałam je wymienić na coś ładniejszego lecz równie budżetowego.

Co zrobiłam? Użyłam czarnej oprawy do żarówki i ażurowego kosza. Obie rzeczy kupiłam w Ikea. Jedyne co należy zrobić, aby z tych dwóch rzeczy stworzyć niebanalną lampę to nawiercić kosz w samym środku denka i przez powstały otwór przepleść kabel od oprawki żarówki. Nic więcej, naprawdę :)



PS: Dlaczego lampa wisi w taki a nie inny sposób? Bo początkowo w miejscu dzisiejszego stolika kawowego stał stół i był nieco bliżej ściany. trochę mi nie pasowało rozmieszczenie tej lampy na suficie więc przepięłam ją w inne miejsce, proste prawda? ;) Czasami najprostsze rozwiązania okazują się najlepsze.






Mój sposób na meble z IKEA - DIY

środa, lutego 13, 2019

Mój sposób na meble z IKEA - DIY



Odkąd zaczęłam interesować się wnętrzami i ich wystrojem, gdzie tylko mogę szukam inspiracji. Pomysły i fajne rozwiązania można znaleźć właściwie wszędzie. Jako studentka, którą stać było najwyżej na plakat a3 (zamówiony na allegro), nie miałam wielkiego pola do popisu. Wtedy z lubością przeglądałam różnego rodzaju blogi i strony (głównie te norweskie), i marzyłam o tym, że kiedyś sama będę miała tak pięknie i stylowo urządzone cztery kąty. Oprócz blogów, kopalnię inspiracji stanowiła również... Ikea. Dokładnie tak. Szwedzki sklep od samego początku skradł me serce i tak zostało do dziś. :) 

Do napisania tego posta zainspirowaliście mnie Wy - czytelnicy. Dlaczego? Powody są dwa. 

Po pierwsze, kiedy ponad rok temu postanowiłam prowadzić bloga i swoje konto na Instagramie, pod kątem wnętrzarskim nie spodziewałam się, że posiadanie mebli z sieciówki może być postrzegane jako coś gorszego, wręcz wstydliwego. Meble z Ikea? We wnętrzarskim świecie nie jest to żaden powód do dumy, wręcz przeciwnie, ale wiecie co? Mam na to swój własny pogląd i postaram się dzisiaj udowodnić, że produkty z popularnego sklepu mogą stanowić doskonałą bazę i punkt wyjścia do wielu fajnych projektów. 

Z tego wynika drugi powód dla którego zdecydowałam się na taki wpis. Pod moimi zdjęciami na Instagramie oraz w grupach o urządzaniu wnętrz wielokrotnie powtarzały się pytania o te same rzeczy: szafkę pod tv, szafę w pokoju Adasia, miejsce gdzie przechowujemy drzewo opałowe oraz stół kuchenny. Wszystkie te rzeczy są oczywiście z Ikea i są dość popularne, ale mają pewien wspólny mianownik - zostały w prosty sposób przez nas przerobione. Dziś przybliżę Wam to, jak je ulepszyłam i dopasowałam do swoich potrzeb. 

Na początek stół w kuchni. Kupiliśmy go jakieś 5 lat temu, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Gdyni. Wynajmowaliśmy wtedy mieszkanie. Tymczasowo, więc przez pierwsze kilka miesięcy twierdziliśmy, że taki wydatek, jak stół do kuchni jest zupełnie zbędny. Po pewnym czasie doszliśmy jednak do wniosku, że stół jest potrzebny. Mały, jak najmniejszy, niedrogi (w końcu to tylko tymczasowe ;)) i prosty. Bez udziwnień. Idealny wydał się stół MELLTORP. Kwadratowy, cały biały, mały i tani (99 zł). 

źródło: ikea.com
Później, kiedy przeprowadziliśmy się już do naszego obecnego domu, żal mi było się go pozbyć, zwłaszcza, że idealnie wpasował się do naszej niedużej kuchni. Niżej zdjęcie z okresu tuż po przeprowadzce (jesień 2015r.).


Po jakimś czasie stwierdziłam, że czas nadać mu nieco charakteru ;) Wystarczyło dodać drewniany blat, aby stół nabrał wyrazu i stanowił nie tylko przedmiot funkcjonalny ale również cieszący oko :) Tak to wygląda aktualnie:



Kolejnym meblem, który przerobiliśmy w podobny sposób jest popularny regał KALLAX.

źródło: ikea.com
Szukałam czegoś, co pomieści bieążcy zapas drzewa w okresie jesienno/zimowym oraz nie oszpeci pomieszczenia. Okazało się to niełatwym zadaniem. Większość mebli przeznaczonych do tego celu jest żeliwna lub są to po prostu wiklinowe koszyki. Żadne z tych rozwiązań mi nie odpowiadało, więc jak to ja, zrobiłam po swojemu. Początkowo do regału chciałam dodać nóżki ale zrezygnowałam z tego pomysłu, bo co za dużo to nie zdrowo ;) 




Jedziemy dalej ;) Szafa w pokoju mojego syna. Nic innego, jak znana chyba wszystkim ANEBODA. Jak wszystkie wymienione dziś przeze mnie rzeczy ma te same zalety - biała, tania i funkcjonalna. 

źródło: ikea.com

W takiej formie jak na zdjęciu powyżej stała u nas około dwóch lat, w okresie kiedy dzieliliśmy pokój z Adasiem i wszyscy czekaliśmy z utęsknieniem na ukończenie prac na piętrze. Kiedy wizja przeprowadzki do docelowych sypialni stała się realna, zaczęłam kombinować co zrobić, aby ta nijaka szafa zyskała nieco na dizajnie ;) Nic prostszego - białe uchwyty wymieniłam na skórzane, a transparentne fragmenty okleiłam folią tablicową (do kupienia na allegro). 




Na koniec zostawiłam mebel, o który pytacie zdecydowanie najczęściej - szafka rtv. Podczas pospiesznego urządzania domu, latem 2015r., byłam bardzo nastawiona na model HEMNES, jednak już podczas zakupów zdecydowałam się na szafkę z serii BESTA - co tu dużo mówić przemówiła za nią przede wszystkim cena - kosztowała wtedy prawie połowę mniej. 

źródło: ikea.com
Zaraz po skręceniu dodaliśmy do niej czarne uchwyty i tak powstał już całkiem inny mebel. Niżej zdjęcie z grudnia 2017r.



Cały czas jednak czegoś mi w niej brakowało i po jakimś czasie wymieniłam nóżki na drewniane. Aktualnie prezentuje się następująco (skłamałabym, gdybym powiedziała, że odpowiada mi w 100%. Myślę o zmianie bo potrzebujemy chyba czegoś większego). 






Podsumowując, jak pisałam wcześniej - uważam, że meble "sieciówkowe" są doskonałe jako baza i stanowią świetny punkt wyjścia do dostosowywania ich do własnych potrzeb i wizji.

Co myślicie o takich zmianach? Czy udało mi się kogoś przekonać do własnych przeróbek? :)


Pomysł na świąteczne nakrycie stołu

sobota, grudnia 22, 2018

Pomysł na świąteczne nakrycie stołu


 Gotowi na święta? Ja jeszcze nie do końca ale co tam! Jeszcze mam chwilę czasu ;)

W zeszłym roku bardzo chciałam zrobić post o świątecznym nakryciu stołu ale niestety udało mi się go opublikować dopiero podczas świąt i raczej niewiele osób z niego skorzystało. W tym roku wyrobiłam się przed wigilią (brawo ja!) chociaż termin raczej last minute ;) Miałam w planach stworzyć taki post od początku grudnia ale ciągle brakowało czasu i... światła (do ładnych zdjęć). Dzisiaj atmosfera za oknem też była bez rewelacji ale jako tako chyba wyszło ;) Może jeszcze ktoś z Was nie ma pomysłu jak nakryć do stołu i mój wpis okaże się pomocny? Zapraszam :)

Być może część z Was pamięta jak w zeszłym roku opisywałam aranżację typowo wigilijną [KLIK!] W tym roku 24 grudnia spędzamy u rodziny, natomiast gospodarzami będziemy pierwszego dnia świąt. Żaden kolor nie kojarzy mi się tak bardzo z Bożym Narodzeniem jak czerwień. Rok temu kombinowałam na wszystkie sposoby aby użyć jej do dekoracji (kupiłam nawet czerwony obrus), a i tak finalnie wygrała tradycja. Wigilia to wigilia, jedyny i wyjątkowy dzień i biały obrus w moim odczuciu to podstawa, ale skoro pierwszy dzień świąt jest już nieco mniej formalny mogłam bardziej zaszaleć z kolorystyką :)




Wszystko czego użyłam do dekoracji stołu miałam już w domu, jedyne co dokupiłam to papierowe serwetki. Inspiracją do takiej a nie innej aranżacji była kraciasta serweta, która ma chyba więcej lat niż ja ;) Dostałam ją od mamy kilka lat temu i nareszcie doczekała się należytej oprawy :) Na serwetę położyłam czerwony bieżnik z Ikea aby zmniejszyć nieco wrażenie chaosu na stole i jednocześnie podkreślić kolor dominujący. Czerwone papierowe serwetki złożyłam w kształt gwiazdy (tutorial znajdziecie na youtube - też z niego korzystałam) i ułożyłam na każdym nakryciu. Jako ozdoby użyłam po prostu gałązek świerku. Złoty jelonek w oryginale był... fioletowy ale potraktowałam go złotą farbą w sprayu. Polecam to rozwiązanie, można dać drugie życie starym, niepasującym ozdobom :)







Jak Wam się podoba taka aranżacja?
Kalendarz adwentowy DIY

sobota, grudnia 01, 2018

Kalendarz adwentowy DIY


 
Witajcie w grudniu - najbardziej magicznym miesiącu w roku!

Osobiście uwielbiam ten okres, to mój ulubiony miesiąc <3 Czekam na niego z utęsknieniem i przeważnie już od października odliczam czas do tych świątecznych dni. Tak, świątecznych. Dla mnie cały grudzień to już okazja do świętowania i celebrowania chwil z rodziną. Kocham ten czas. 

Zawsze podziwiałam na internecie np. pinterest czy instagramie różne kreatywne pomysły na kalendarz adwentowy i sama zawsze marzyłam aby taki stworzyć.  W tym roku, będąc mamą rezolutnego trzylatka, mogłam po raz pierwszy spróbować swoich sił w tym temacie.

Przyznaję, że robiony był trochę na wariata (nie bez powodu ale o tym później) lecz myślę, że efekt końcowy jest dość zadowalający. 

Czego użyłam? 

Gałęzi
 (Nie ucinajcie! Podczas jesiennych spacerów w lesie spokojnie można znaleźć takie, które same się ułamały i leżą na ziemi. Szanujmy nasze lasy <3) 
Sznurka jutowego
Kolorowych torebek śniadaniowych (KiK)
Naklejek świątecznych (Auchan)
Lampek ledowych na druciku
Kilku sztucznych gałązek iglastych

Wykonanie jest banalne, wymaga tylko trochę czasu. Najpierw na ziemi ułożyłam torebki, tak by tworzyły kształt choinki. Jest to konieczne aby dobrze wymierzyć długości gałęzi. Gałęzie przycinamy na odpowiednią długość i związujemy ze sobą, zachowując odpowiednie dystanse, tak aby pozostało miejsce na torebki. W każdej torebce robimy małe otwory za pomocą dziurkacza i przewlekamy przez nie sznurek jutowy. Każdy taki sznurek przywiązujemy do odpowiedniej gałęzi. Następnie na torebki naklejamy świąteczne naklejki i numerujemy od 1 do 24. Na koniec, kalendarz można udekorować iglastymi gałązkami (użyłam sztucznych na druciku) i lampkami. Polecam światełka ledowe na cieniutkim druciku, gdyż jest on delikatny i nierzucający się w oczy. 

Gotowe! 

 



Na koniec dodam kilka zdań dot. samej idei kalendarza. Nie do końca jestem zwolenniczką wielu prezentów każdego dnia, ale jakiś czas temu trafiłam na instagramie na profil @domowazasadzka  [Klik!] Natalia, która jest jego właścicielką zainspirowała mnie do stworzenia czegoś zupełnie innego. W naszym kalendarzu nie ma prezentów. Codziennie natomiast będzie pojawiał się nowy list od Elfa! Nie powiem, czasami Elf dorzuci małą niespodziankę czy słodkość ale nie to jest głównym zamysłem. Przede wszystkim w ten sposób chciałam aby mój syn poczuł magię świąt, aby na nie czekał tak jak my i abyśmy spędzali razem czas w świątecznym duchu (Elf zostawia zadania do wykonania!). Myślę też że jest to fajny sposób na przybliżenie maluchowi idei świąt, historii Bożego Narodzenia oraz podstaw naszej wiary w przystępny i dostosowany do wieku sposób.

* Pozdrawiam świątecznie! *
Łapacz snów - DIY

poniedziałek, września 24, 2018

Łapacz snów - DIY

 Z moimi projektami DIY jest tak, że najpierw jest pomysł. Pomysł kiełkuje w mojej głowie i najpierw jest myślą z kategorii "przecież ja tego nie ogarnę". Później przybiera realne kształty i zaczynam dochodzić do wniosku, że może jednak spróbuję, a następnie powooooooli zabieram się za realizację. Przeważnie szybko idzie mi tylko kompletowanie rzeczy potrzebnych do pracy, a później sporo czasu upływa zanim zabiorę się do realizacji projektu. Kiedy już jednak najdzie mnie wena, wtedy robię wszystko od razu, teraz, zaraz! I zazwyczaj zakładam, że pewnie nic z tego nie będzie i nie opłaca się robić zdjęć z poszczególnych etapów prac. 
Tak właśnie było i tym razem, kiedy postanowiłam samodzielnie wykonać łapacz snów, dlatego zdjęcia z poszczególnych etapów jego produkcji są kiepskie bo zrobiłam je z relacji jaką udostępniała  na Instagramie w zeszłym tygodniu. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie ;)

Odkąd wprowadziliśmy się do naszej sypialni na piętrze czegoś mi brakowało na ścianie przy wezgłowiu łóżka - nie należę bowiem do osób, które hołdują stylowi minimalistycznemu. Żadna pusta ściana nie może czuć się w moim domu bezpiecznie ;) Powiesiłam wtedy na szybko to co akurat miałam pod ręką - mały, delikatny łapacz snów. Tu macie link do zdjęć z tego okresu [Klik!] 
Od razu wtedy pomyślałam, że łapacz snów to fajny pomysł ale zdecydowanie przydałby się większy. No i co? Postanowiłam zrobić go sama, a jakże ;)

Czego potrzebujemy do wykonania łapacza?
- metalową obręcz - moja ma 30 cm średnicy (allegro) 
- bawełniany sznurek (Castorama lub inny market budowlany)
- serwetka robiona na szydełku (kupiłam w lumpku)
- duuuużo tasiemek, wstążek, piórek (większość swoich miałam w domu, w pasmanterii kupiłam tylko kilka metrów koronkowych tasiemek i tych z pomponikami)
- igła i nitka
Kto obserwuje mnie na Instagramie i śledził moją relację widział zapewne, że początki z łapaczem nie należały do najłatwiejszych. Na początek metalową obręcz należy ciasno opleść bawełnianym sznurkiem. 
 
Kolejny etap to zamocowanie serwetki do obręczy i ta czynność sprawiła mi najwięcej trudności bo pomysły może i mam ale talentu dziewiarskiego za grosz ;) Próbowałam zrobić to na wiele sposobów (na zdjęciach żałośnie wyglądające próby :D) ale z mojego doświadczenia wynika, że serwetkę najłatwiej po prostu przyszyć do bawełnianego sznurka (jest on dość gruby więc można to zrobić bez problemu).

 Kiedy tę część pracy mamy już za sobą pozostaje w zasadzie najprzyjemniejszy moment - dekorowanie łapacza. Wszystkie wstążki i tasiemki pocięłam na kawałki o długości 1m. Zależało mi na tym, żeby dół łapacza był gęsty i efektowny więc materiału poszło sporo ale jest to dość indywidualna kwestia. Zaczęłam od w miarę symetrycznego rozstawienia tych bardziej ozdobnych tasiemek.

 
  Puste miejsca między nimi wypełniłam prostą, białą wstążką.Na koniec wyrównałam brzegi wstążek, nadając im kształt odwróconego stożka.
Gotowe! 


Tak pięknie prezentuje się obecnie w naszej sypialni:


Koniecznie dajcie znać co myślicie o takiej dekoracji? Udało mi się kogoś zainspirować? :)








Copyright © O-Caroline , Blogger